Czy można zwiększyć produktywność w weekend?

Są tacy, którzy nie cierpią weekendów. Serio. Ja przez wiele lat ich nie lubiłam.

Po całym tygodniu biegania, obowiązków, odhaczania wykonanych zadań z listy, produktywności, efektywności, realizacji planu i osiągania celów przychodzą dwa dni bez planu, harmonogramu i listy. Niby pojawia się jakiś czas, ale nie do końca wiadomo, co z nim dalej zrobić.

Zdarzało mi się snuć ogromne plany. Związane z nadrabianiem zaległości z całego tygodnia. I nawet zdarzało mi się je realizować. Od kiedy pracuję w domu, weekendy przybrały trochę inny wymiar, mogę sobie zaplanować weekend na dowolny dzień, mogę mieć weekend w środku tygodnia, a zdarza się i tak, że nie mam go wcale.

Jednak okazuje się, że weekendy są ważne i ktoś bardzo sprytnie to sobie obmyślił. Już pomijając zupełnie fakt, że w weekend powinniśmy dobrze odpocząć, jest to też doskonały czas, żeby zwiększyć swoje szanse na bardziej efektywną pracę w następnym tygodniu.

Od kiedy świadomie mogę pracować w weekendy nad tym, żeby zwiększyć moją produktywność w tygodniu, podchodzę do nich bardziej przyjaźnie.

 

(jeśli wolisz posłuchać podcastu zamiast czytać zerknij tutaj)

produktywnosc-w-weekend

Co więc robić w weekend, żeby następny tydzień był idealny?

 

Zaplanuj weekend.

Kiedy jesteś nieprzygotowana, nie masz pojęcia co chcesz zrobić przez następne 48 godzin, skończy się najprawdopodobniej tak, że będziesz się błąkać bez celu przez całe 2 dni. W ten sposób nie tylko nie odpoczniesz. ale będziesz miała poczucie zmarnowanego czasu, a poniedziałek zaczniesz od moralnego kaca. W piątek po pracy poświęć pół godziny na weekendową listę TODO.

 

Spędź wartościowy czas z rodziną i przyjaciółmi.

To jest ten moment, żeby zadbać jeszcze lepiej o relacje z tymi, na których Ci zależy. To w weekend masz zwykle czas na wspólne gry, zabawy, wyjście gdzieś razem. Ten czas pozwoli Ci też przypomnieć sobie, co tak naprawdę w życiu jest ważne i cenne. Pozwoli Ci naładować baterie emocjonalnie.

 

Zabaw się.

Nie musisz od razu imprezować od piątku do niedzieli. Nawet nie powinnaś. Ale zrób coś, co jest dla Ciebie rozrywką. Może to być wyjście z znajomymi do kina, może to być parapetówka, kręgle, cokolwiek w kategoriach rozrywki i oderwania się od codzienności.

 

Naucz się czegoś nowego.

Zapewne słyszałaś, że ludzie, którzy odnoszą w życiu największe sukcesy ciągle uczą się nowych rzeczy. To nie tylko utrzymuje mózg w dobrej kondycji, ale też zwiększa Twoje szanse na szersze spojrzenie na sprawy, którymi się zajmujesz i na problemy, które przyjdzie Ci rozwiązywać. Możesz uczyć się czegoś, co zupełnie z Twoją pracą związane nie jest. Możesz też wybrać jakąś umiejętność, która bardzo pomoże Ci na codzień w biznesie i w weekend poświęcić trochę czasu na uczenie się jej. Najważniejsze, żebyś nie stała w miejscu.

Kiedy wybierzesz opcję – uczę się tego, czego potrzebuję w biznesie – efektywność Twojej pracy w tygodniu będzie lepsza, będziesz mogła część zadań wykonywać szybciej. Poszukaj, czy jest coś, czego nauczenie się w weekend pomoże Ci zwiększyć produktywność i efektywność pracy w następnych tygodniach.

 

Wyjdź na spacer.

Tak, wiem, w tygodniu nie ma na to czasu. Ale w weekend wygospodaruj chociaż 30 minut. Pozwoli Ci to zresetować trochę spojrzenie na świat, uzupełnisz poziom witaminy D, nałapiesz trochę naturalnego światła, wymienisz powietrze w płucach na nowe, zrelaksujesz się, a przy okazji pobudzisz kreatywność. I jeśli lubisz łączyć przyjemne z pożytecznym, na spacerze możesz też się uczyć, chociażby słuchając podcastu czy audiobooka.

 

Ćwicz.

I wiem, że byłaś na spacerze, ale i tak będę nieugięta. Bo spacer to spacer, a poćwiczyć też trzeba. Zwłaszcza,jeśli w tygodniu ciągle znajdujesz wymówki. Albo co gorsza napotykasz prawdziwe przeszkody (żartowałam, nie istnieje coś takiego, są tylko wymówki).

Ćwiczenia nie tylko pomogą zwiększyć produktywność. Dbają też o Twoje zdrowie, sylwetkę, poczucie szczęścia (te endorfiny!!) i pewność siebie, która jest ważna nie tylko w biznesie.

 

Załatw chociaż jedną zaległą sprawę „domową”.

Napraw cieknący kran, albo powieś obraz, który czeka na swoją kolej od wieków. Nie musisz robić remontu i przemeblowania, ale jeśli w każdy weekend załatwisz jedną zaległość, w 3 miesiące możesz zauważyć, że wokół Ciebie coraz więcej jest tak, jak ma być. Poza tym da Ci to poczucie, że coś załatwiłaś, osiągnęłaś, że nie zmarnowałaś weekendu.

 

Potraktuj niedzielę jako pierwszy dzień tygodnia.

Zamiast zaczynać planować tydzień w poniedziałek, zacznij w niedzielę. Zyskasz nie tylko czas, ale też będziesz miała możliwość spojrzenia na pewne sprawy bardziej „z lotu ptaka”. Nie będzie Cię nic goniło, nie będzie ryzyka, że planowanie przerwie Ci dzwoniący klient. Zrób swoją listę na cały tydzień, przemyśl co Ci jest potrzebne do zrealizowania planów, rozpisz cele i ustal proirytety na cały tydzień, a jeśli to możliwe, rozplanuj też szczegółowo poszczególne dni.

 

Zrób podsumowanie.

Podsumowanie to konieczność. Musisz wiedzieć, na czym stoisz. Najlepszy czas na podsumowania to właśnie weekend. Możesz wtedy na spokojnie przyjrzeć się temu, co udało Ci się popchnąć do przodu, a gdzie pojawiły się problemy. Masz czas na wyciągnięcie wniosków i obmyślenie strategii dalszego działania.

Oceń czy jest jakiś obszar, który możesz poprawić, zoptymalizować, przyspieszyć, albo czy jest coś, co możesz zupełnie wyrzucić z kalendarza. Pomyśl nad tym, gdzie tracisz najwięcej czasu, a co idzie Ci najlepiej. I nagradzaj się za osiągnięcia.

 

Zrób porządek w kilku ważnych miejscach.

Nie musisz gruntownie wysprzątać całego domu. Zajmij się tymi miejscami, które będą miały wpływ na Twoją produktywność od poniedziałkowego poranka. Są to:

  • łazienka – to pierwsze miejsce, do którego wchodzisz w poniedziałek rano. Jeśli zastaniesz tam przyjemny ład, Twoje nastawienie do nadchodzącego tygodnia będzie bardziej przyjazne od samego początku.
  • kuchnia – posprzątaj w lodówce – wyrzuć jedzenie, które się przeterminowało, przygotuj miejsce na zdrowe posiłki, które zaplanujesz na ten tydzień.
  • torebka – raz w tygodniu warto sprzątać torebkę. Jeśli nie robisz tego regularnie, ciągle z przerażeniem do niej sięgasz, kiedy czegoś szukasz, bo (nie oszukujmy się) przecież sam anie wiesz, jakie atrakcje mogą Cię spotkać, kiedy wkładasz rękę do torebki. W kobiecej torebce jest zwykle prawie wszystko, brakuje jedynie porządku. Spróbuj wykorzystać weekend na porządkowanie torebki, a zaoszczędzisz trochę czasu (i stresu) w tygodniu.
  • skrzynka email – jeśli zrobisz porządek w weekend, w poniedziałek zastaniesz tam tylko najświeższe wiadomości, nie będziesz czuła się tak przytłoczona od samego rana.

 

Zatankuj samochód.

Nie spotka Cię niespodzianka w postaci pustego baku w drodze do pracy, będziesz miała spokojną głowę, nie zaskoczy Cię kolejka na stacji benzynowej, kiedy będziesz gnać gdzieś w pośpiechu. Będziesz czuła się lepiej przygotowana do nadchodzącego tygodnia.

 

Zaplanuj jadłospis i zrób zakupy.

Planując w weekend, co będziesz jadła w tygodniu zmniejszasz ryzyko kupowania hotdogów na stacjach benzynowych (zwłaszcza, że auto już zatankowałaś:)), jeśli zrobisz zakupy na cały tydzień, zaoszczędzisz też sporo czasu i zmniejszysz swoją listę TODO o jedną rzecz. Możesz nawet przygotować posiłki na cały tydzień z góry i zamrozić.

 

Zrób sobie śniadanie na poniedziałek.

Przygotuj wszystko, jeśli jadasz śniadania, które wymagają zmontowania bezpośrednio przed użyciem, albo zrób od razu, jeśli masz wersję, która nadaje się do przechowania przez noc. Zobaczysz, że rano zyskasz mnóstwo czasu, a przy okazji poczujesz się „zaopiekowana” (jeśli masz krótką pamięć, być może nawet się ucieszysz „o!, ktoś zrobił mi śniadanie!” 😉

 

Przygotuj ubranie.

Na poniedziałek obowiązkowo, a jeśli masz trochę czasu sprawdź prognozę pogody i ustal, co będziesz nosić w pozostałe dni. Wyprasuj wszystko za jednym zamachem, powieś na wieszaki i gotowe. Zaoszczędzisz nie tylko czas, ale też swoją zdolność do podejmowania decyzji. Steve Jobbs codziennie ubierał się tak samo. Robił to dlatego, że doskonale wiedział, że każda decyzja jaką podejmujemy (na przykład co na siebie założyć, co zjeść na śniadania itd.) osłabia naszą zdolność do podejmowania kolejnych decyzji. Nie namawiam Cię do tego, bo jako kobieta nie zniosłabyś długo takiego ubraniowego rygoru, ale możesz osiągnąć ten sam efekt (zaoszczędzenie energii decyzyjnej) przygotowując zestaw ciuchów i jadłospis na cały tydzień w weekend. Nie musisz wtedy z samego rana dokonywać trudnych wyborów.

 

Zmień pościel.

Nie wiem jak Ty, ale ja uwielbiam spać w świeżej pościeli. Zafunduj sobie tą noc z niedzieli na poniedziałek właśnie taką. Niech to będzie Twój rytuał, nowe wejście w nowy tydzień. Zobaczysz, że zupełnie inaczej podchodzisz do poniedziałków.

 

Nastaw budzik.

Ale tym razem na niedzielę wieczór. Ustal, że kładziesz się w niedzielę trochę wcześniej. Budzik pomoże Ci te ustalenia zrealizować. Regenerujący sen w odpowiedniej dawce to chyba najlepszy sposób, żeby zwiększyć produktywność następnego dnia.

I nastaw też budzik na sobotę i niedzielę rano. Nie wyleguj się do późna w weekendy. To nie sprawi, że będziesz bardziej wypoczęta.

 

Zrób coś zupełnie innego, niż robisz w tygodniu.

Jeśli pracujesz przy biurku, znajdź sobie zajęcie, które wymaga aktywności. Jeśli dużo chodzisz, albo w inny sposób pracujesz fizycznie – poczytaj książkę albo ciekawe blogi. To ważne dla naszego mózgu, żeby zapewniać mu różnorodną aktywność, w ten sposób tworzą się nowe połączenia między neuronami.

Spróbuj też poćwiczyć w weekend swój mózg. Pobaw się w szukanie nowych, dziwnych, nietypowych sposobów robienia tego, co na codzień robisz w rutynowy sposób. Na przykład pisz, myj zęby i jedz lewą ręką (jeśli jesteś praworęczna), albo chodź po jednym wybranym pomieszczeniu tylko na palcach. Zrób coś dziwnego.

Weekend to też doskonała szansa, żeby zrobić coś takiego, co zapamiętasz na dłużej. O tarzaniu się w błocie pisałam w temacie skutecznego odpoczywania. Bądź kreatywna – baw się i eksperymentuj. To poćwiczy Twoją kreatywność.

 

Zainspiruj się.

Znajdź coś, co Cię zainspiruje. Może to być na przykład jakiś cytat, który wyjątkowo do Ciebie przemawia. Wydrukuj go sobie, powieś w widocznym miejscu i korzystaj w następnym tygodniu.

Znajdź czas na to co lubisz.

 

Naucz się odpoczywać.

Produktywność to nie tylko robienie jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Jeśli zadbasz o efektywny wypoczynek będziesz pracować szybciej i będzie Ci to sprawiało większą frajdę. Brak umiejętności odpoczywania to też pierwszy krok do wypalenia zawodowego, nawet, kiedy robisz to, co kochasz.


Dziękuję, że znalazłaś czas na przeczytanie tego artykułu. Mam nadzieję, że to, co w nim zawarłam przyda Ci się w życiu osobistym oraz biznesie.

Jestem pewna, że znasz inne genialne sposoby na to, żeby w weekend zwiększyć swoją produktywność na cały tydzień. Podziel się proszę nimi w komentarzach.

 

Chcesz fajne narzędzia, które poprawią Twoją produktywność i organizację czasu?

Zajrzyj do PANI SWOJEGO CZASU (ja szczególnie polecam karteczki)

 

A jeśli masz ochotę osiągnąć swoje cele szybciej, poczytaj:

 


szczesliwawbiznesie

View all posts

41 komentarzy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Zbyt często zapomina się o odpoczynku. A w końcu kiedyś trzeba te nasze akumulatory naładować ☺
    Po powrocie do zadań produktywność i chęć działania znacznie wtedy wzrasta.

  • Rzeczywiście, jak w tygodniu wpadnie się w wir pracy to w weekend trudno jest przystopować. Czyżbyśmy zapominali jak się odpoczywa? 😉

  • Bardzo ciekawa i praktyczna lista, od razu wykorzystam kilka pomysłów z niej. najbardziej podoba mi się dobre planowanie – śniadanie na poniedziałek itd. Zdecydowanie warto też poświęcić czas na relaks i ćwiczenia w weekend, żeby odprężyć umysł i ciało, co potem procentuje zwiększoną kreatywnością 🙂

  • Świetny artykuł. Zdecydowanie jestem za planowaniem dnia – również wolnego czasu. Ale czasem lubię „zamknąć dzień wcześniej” i trochę polabować… Wszystko z umiarem 🙂

    • Danuta masz rację, wszystko trzeba dawkować sobie w odpowiednich proporcjach.

  • Po lekturze mam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się sporo punktów i pewnie ich realizacja pomaga fajnie spędzić wolne dni. Z drugiej strony już tytuł kojarzy mi się z taką „tyranią produktywności”. Sama często się na tym łapię i niestety mam wrażenie, że totalnie zabijam w ten sposób swoją spontaniczność.
    Pozdrawiam ciepło!

    • Nikogo nie namawiam we wpisie do zasuwania przez cały weekend na pełnych obrotach. Bardziej chodziło mi o to, że czasem możemy wspomóc się i przygotować na bardziej produktywny tydzień. W końcu i tak to wszystko musimy zrobić, więc kiedy zajmiemy się tym w weekend na spokojnie, unikniemy trochę stresu i szarpaniny w tygodniu. Ale każdy powinien dostosować do siebie te punkty, dla każdego działa co innego. Są osoby, które wolą poleniuchować i totalnie się odciąć od świata i pracy i to też jest dobre.

  • U mnie niestety praca wielkimi krokami wchodzi w weekend, co prawda często udaje mi się zmienić na te dwa dni nastawienie. Mam wtedy świadomośc, że nie muszę się z niczym śpieszyć oraz, że „mogę” a nie „muszę”, co zupełnie zmienia podejście do wykonywanych czynności, niezależnie z jakiej dziedziny życia są:D

    • Ja też często pracuję w weekendy, jednak staram się ostatnio trochę odpuszczać. Świadomość „mogę” zamiast „muszę” warto też rozszerzyć na resztę tygodnia. Bo prawda jest taka, że nasza praca to jednak nasz wybór, niewolnictwo się skończyło, więc tak naprawdę pracujemy bo chcemy i możemy, anie musimy.

  • Odkąd zaczęłam myśleć też o swoim biznesie, a nie tylko o etacie, weekendy nabrały wymiaru „nadrabiania” wszystkiego, czego nie zdążyłam zrobić w tygodniu. Przyznam, że cierpi na tym głównie odpoczynek, a potem kolejnych kilka punktów z listy. Ale Twoje rady są bardzo ważne i zapiszę sobie ten link „na potem” :).

    • Połączenie etatu i biznesu rzeczywiście może trochę zmienić perspektywę i patrzenie na weekendy. Doskonale Cię rozumiem 🙂

  • Planowanie to podstawa produyktywnego weekendu 🙂 nawet jeśli miałabym zaplanować tylko same drobnostki, o wiele lepiej wtedy działam, niż kiedy nie mam żadnego planu. Dawniej lubiłam uczyć się nowych rzeczy właśnie weekendy, ostatnio całkiem o tym zapomniałam i ciąglę próbuję wcisnąć dodatkową naukę w tygodniu, a potem denerwuję sie, że znowu nie znalazłam czasu. Koniecznie musze wrócić do tego nawyku! Dzieki za przypomnienie 🙂

  • Rok temu zaczęłam się uczyć co to znaczy planować. Okazało się (co było dla mnie niemałym zaskoczeniem), że najlepiej zacząć od planowania czasu na przyjemności. Potem o wiele przyjemniej wykonuje się zaplanowane zadania. 🙂 Naprawdę świetny wpis. 🙂

  • Z przyjemnością przeczytałam ten tekst i wynotowałam sobie kilka porad, które z pewnością postaram się wcielić w życie. Mam nadzieję, że dzięki temu przestanę sądzić, że czas przecieka mi chwilami przez palce. A bloga zapisuję do ulubionych!

  • Hej 🙂 Bardzo ciekawy i inspirujący wpis, choć jakby chcieć zrobić to wszystko, to weekendu by nie starczyło 😉 Ja zazwyczaj na weekend planuję jedno wydarzenie, a reszta układa się sama, ale chyba czas usprawnić ten proces. Dzięki za inspirację!

  • Świetnie to wszystko poukładałaś, zestawiłaś i podałaś na tacy zabieganemu człowiekowi:) OOOooo z tego co widzę muszę wprowadzić więcej odpoczynku, a przyznam, ze czasem jest ciężko 😉 Pozdrawiam

  • Bardzo trafione podpowiedzi 🙂 Większość stosuję, a do przygotowania nowego tygodnia w niedzielę i nowego miesiąca pod koniec poprzedniego ostatnio własnie doszłam. Bo z nowym początkiem, już chcę wiedzieć, co i jak mam robić, zamiast tracić czas na planowanie, rozmyślanie i kombinowanie. Potem czas ucieka, robi się środa, albo połowa miesiąca i wszystko się sypie. Więc tak… Plan na maj właśnie układam, z poprawką, że dla mnie będzie miał 3 tygodnia, bo do 8 maja odpoczywam! 😉 I Tobie życzę przyjemności i słońca!

  • Dagna, szłam do tego artykułu ze strachem – widząc tytuł, ale i nadzieją, że napiszesz o odpoczynku, przyjaciołach, planowaniu itp.
    Nie zawiodłam się. Super lista. Tak właśnie trzeba organizować weekendy. Inaczej będzie wtopa. 😛
    hehe
    W poniedziałek jest już poniedziałek. Za późno na plany. Zaś tylko w weekend można faktycznie zrobić coś dla siebie, domu i rodziny oraz spotkać przyjaciół.
    Fanfary dla Ciebie, że tak zgrabnie to zebrałaś!
    Pozdrawiam serdecznie,

    • Dziękuję 🙂 Cieszę się, że Cię nie zawiodłam! Wszystkiego wspaniałego i…produktywnych weekendów! 😉

  • Bardzo dobrze napisany artykuł. Jakbym sama go kreśliła Twoją zdolną ręką 😉 Dokładnie takimi (prawie wszystkimi) wskazówkami się kieruję, albo czasami ze względu jednak na przebłyski pracoholizmu, bądź przymuszona większymi inwestycjami, ich nie przestrzegam, ale staram się w wiekiem robić tak coraz rzadziej. Nie wiem, co oznacza snucie się 48 godzin w weekend bez celu nieplanowanie weekendu, bo moje wszystkie praktycznie są zaplanowane na co najmniej pół roku do przodu. Mam listę osób, według priorytetu ważności, które mam odwiedzić (np. starszy wujek poruszający się na wózku) czy koleżanka po fachu z niemieckiego, z którą umawiamy się od 3 lat … Lenistwo uważam za chorobę zakaźną. Wiem, że może to będzie źle postrzegane, ale nie wyobrażam sobie przeleżenia całego weekendu, nawet z kimś do pary 🙂 Jest tyle wspaniałych rzeczy do zrobienia samemu czy razem (prace relaksacyjne na ogrodzie, basen, zaległości kinowe, taniec), że szkoda czasu na marnowanie czasu.

    • Planowanie weekendów pół roku do przodu? No tego sobie nie potrafię wyobrazić. 😉 Ale to uświadamia mi, jak elastyczny mam grafik ostatnio. Owszem, tangowe weekendy mam zaplanowane i mój kalendarz na cały rok zaczynam od zaplanowania i uzgodnienia wydarzeń tangowych, cała reszta życia musi się jakoś dostosować. Ale resztę modyfikuję na bieżąco (najczęściej upychając dodatkowe tangowe wydarzenia w puste miejsca).

  • Bardzo fajny wpis, odpoczynek i taki weekendowy reset maja wielkie znaczenie u mnie, bez tego to tak szczerze mówiąc raczej siedzę przed kompem i sama siebie oszukuję że pracuje i jestem produktywna… Zresztą najlepsze pomysły przychodzą do głowy jak sie spędza czas aktywnie albo w łazience 🙂

  • Fantastyczne inspiracje. Lista wydaje się długa, ale tak sobie myślę, że niektóre rzeczy można połączyć np. wartościowy czas z rodziną, spacer i sport. My z meżem biegamy, a dzieciaki jadą z nami na rowerach 🙂 3 w jednym 🙂 pozdrawiam serdecznie!

    • To się dopiero nazywa produktywność 😉 Ale jak najbardziej tak! Czas z rodziną, spacer i sport można połączyć w jedno.

    • 3 w jednym to już produktywność w wersji hardcore 😉 ale jak najbardziej na tak!

  • Dzieki za miłe sugestie ja odpoczywam w ogrodzie sadząc i przesadzając roślinki ale pracujemyrównież w soboty zapraszam na fantastyczne zabiegi na twarz i ciało rozpieścimy was w Weekend

  • Zgadzam się! Bardzo fajna lista. Ja muszę mieć chociaż w jakimś stopniu zaplanowany weekend, bo inaczej łażę bez celu, nic nie robię i ci więcej, nawet jakoś szczególnie nie czuję się po takim weekendzie wypoczęta.

    Dzięki za ten post. 🙂

    • Masz rację, błąkanie się bez celu nie tylko jest bez celu, ale czasem też zmęczy. Mam dokładnie tak samo. Nie dość, że nie wypocznę, to jeszcze taki moralny kac, że nic zupełnie nie zrobiłam.

  • Odpoczynek to też sztuka. 🙂 Ja też planuję sobie weekendy (i wakacje) i mimo, że czasem lubię zmienić plany, już na kilka dni wcześniej cieszę się na samą myśl, ile dobrego mnie czeka, jeśli zaplanowałam.

    Zgadzam się, że umiejętność odpoczywania ma duuuży wpływ na wypalenie (wydaje mi się, że sama w pewnym momencie byłam już blisko niego) i zaniedbywanie swojego ciała, ducha i umysłu (które przecież każdego dnia są na nasze każde zawołanie i pracują na 120% normy) to nic zasługującego na pochwałę.

    Mam jednak taką swoją małą, grzeszną przyjemność freelancera, która pozytywnie nastraja mnie do następnego tygodnia: o ile mam na to czas, lubię w weekend wykreślić jakąś jedną, drobną rzecz z listy do zrobienia w poniedziałek. 🙂 Tak mnie to pozytywnie nastraja, kiedy budzę się rano i widzę, że już coś jest „za mną”, że polubiłam ten mały rytuał. A że zwykle to, czego nie musimy, a jedynie MOŻEMY zrobić, przychodzi nam łatwiej i z większym entuzjazmem, to tylko dodatkowy atut. Oczywiście są takie weekendy, że nie mam na to ochoty lub czasu i to też jest ok. 🙂

    • Aneta rewelacja to co napisałaś! Muszę wypróbować, ale już czuję, że się sprawdzi. Wykreślenie w weekend jednej rzeczy z poniedziałkowej listy musi być niezwykle motywujące. I rzeczywiście jeśli możemy a nie musimy wydaje się proste i przyjemne. Super pomysł, dzięki!

    • Aneta, naprawdę świetny pomysł z załatwieniem w weekend jednej rzeczy z następnego tygodnia. 🙂 Zdecydowanie przetestuję. 🙂 Dziękuję za pomysł.

  • Też lubię zaplanować weekend, choć i spędzanie go całkowicie spontanicznie też jest fajne. Odkąd pracuję w domu, musiałam trochę nauczyć się oddzielać weekend od czasu pracy, ale obecnie nie mam z tym już problemu. Odkładam laptopa, odpoczywam, inspiruję się i ładuję akumulatory 🙂

    • Dzięki Agata za komentarz. Fajnie, że piszesz o początkowych trudnościach w oddzieleniu pracy od odpoczynku. To się zdarza chyba wszystkim na początku pracy w domu.

Zapisz się na newsletter – dostaniesz ode mnie coś fajnego – ebooka „Co koniecznie musisz mieć na stronie internetowej” oraz 10-dniowe Biznesowe Inspiracje

zarabiaj na pisaniu

zBLOGowani.pl