W tym odcinku opowiem jak się promować, żeby nie narzucać się odbiorcom, jak sobie poradzić ze strachem przed promocją swojej firmy, jak często publikować posty na Fanpage’u, czy i kiedy wysyłać newsletter.

Krótko, konkretnie i tak, żebyś mogła już dziś zmienić coś na lepsze w swojej firmie.

 

Wiesz, jak się promować, żeby nie narzucać się odbiorcom?

Posłuchaj!

Subskrybuj na Android

Subskrybuj w iTunes

 

 

Koniecznie daj mi znać, czy podobał Ci się ten odcinek!

Jeśli masz propozycje tematów, które chciałabyś, żebym poruszyła w podkaście – nagraj mi wiadomość głosową (zobacz szary prostokąt po prawej stronie!!!), albo napisz mi w mailu lub komentarzu.

 

Poniżej znajdziesz transkrypcję tego odcinka:

JAK SIĘ PROMOWAĆ, ŻEBY NIE WYJŚĆ NA NATRĘTA

Cześć,

Witam Cię w pierwszym, pilotażowym odcinku podcastu, w którym powinnam opowiedzieć trochę o sobie i o podcascie, ale takie rzeczy postanowiłam zostawić na potem, bo na pewno znacznie bardziej interesują Cię tematy związane z Twoją własną firmą. Ponieważ ja osobiście nie znoszę długich wstępów i zapowiedzi, przechodzimy od razu do konkretów. W tym odcinku chcę opowiedzieć Ci o tym, jak się promować, żeby nie wyjść na natręta, a właściwie bardziej o tym, jak pokonać strach przed promowaniem siebie i swojego biznesu.

Dostałam takie pytanie od jednej z Was, od Eli. Dziękuję Elu, bo ten temat spędza sen z powiek niejednej z nas. Ela napisała: „Ja się ciągle zastanawiam czy i kiedy przekraczam granice wciskania się ludziom, czy nie za dużo publikuję na fanpageu, czy nie za często powtarzam, żeby zapisywali się na newsletter, czytali moje posty. Ile razy przypominać się z tym samym postem blogowym, jak być w tym sprytną i jak robić to w taki sposób, żeby nie mieli mnie dosyć”.

Przede wszystkim chciałabym zacząć od tego, że jeśli prowadzisz swój biznes, jeśli pomagasz w jakiś sposób swoim klientom, jeśli przygotowujesz dla nich coś wartościowego i fajnego, to Ty nie masz wyjścia. Ty musisz się promować. Kobiety często boją się tego, że ktoś uzna, że natrętnie się promują, że się narzucają, że za dużo mówią o sobie, bo my jesteśmy tak wychowywane od dzieciństwa właściwie, żeby siedzieć w kącie, żeby siedzieć cicho, żeby się nie wychylać.

I to wcale nie jest fajne, to potem zostaje nam na całe lata, na prowadzeniu biznesu również. Obija się to bardzo negatywnie na tym, jakie mamy efekty naszej promocji, naszego marketingu.

I dzięki temu, że jesteśmy wychowywane w taki sposób, że mamy siedzieć cicho, nie wychylać się, zaczynamy bać się tej promocji.

Zaczynamy bać się tego, co pomyślą o nas inni ludzie, co akurat jest absurdalne, bo inni ludzie przejmują się tylko i wyłącznie sobą.

A nawet jeśli pomyślą sobie o Tobie, coś czego Ty byś nie chciała aby pomyśleli, to jaki w tym problem.

Jeśli Ty prowadzisz swój biznes, musisz skupić się na tym, żeby ten biznes rozwijać, a żeby ten biznes rozwijać, Ty musisz się promować.

No nie ma innego wyjścia.

I dlatego przede wszystkim musisz uświadomić sobie, że Ty się boisz tej promocji , że Ty nie chcesz wyjść na natręta i zidentyfikować czego Ty tak naprawdę się boisz, skąd wziął się Twój strach.

Czy to jest tak, że Ty się boisz, bo ktoś może sobie o Tobie źle pomyśleć.

Czy to jest tak, że Ty się boisz, bo Ty nie jesteś pewna swojego produktu czy swojej usługi.

Czy to jest tak, że Ty się boisz, że ktoś Cię wyśmieje, że ktoś Cię może skrytykować.

A może jest tak, że Ty się boisz osiągnąć sukces, bo też są takie przypadki.

Zdarzają się osoby, które boją się osiągnąć sukces w biznesie, bo na przykład może ucierpieć przez to jakiś inny aspekt jej życia.

I odpowiadając na pytanie Eli jak się promować, żeby nie wyjść na natręta, jak to zrobić, żeby ludzie nie uznali, że jesteś nachalna, chciałam przede wszystkim zwrócić Ci uwagę na to, że większość osób, które obserwują Twój fanpage, obserwuje też zapewne inne fanpage i jest w jakichś grupach facebookowych i ma sporo znajomych.

Facebook bardzo , ale to bardzo obcina zasięgi fanpagy i nie pokazuje wszystkim osobom obserwującym wszystkich postów, które Ty na tym fanpagu publikujesz i wszystkich informacji.

Bardzo często takie osoby, nawet jeśli facebook wrzuci gdzieś, na tą tablicę taką informację, którą Ty opublikowałaś, Twojego posta, może się okazać, że ona po zginie w tłumie innych informacji, które ta osoba ogląda i scroluje cały dzień. Jeśli osoba, która obserwuje Twój fanpage nie jest jakimś stalkerem i nie ma fioła totalnego na Twoim punkcie, to najprawdopodobniej w ogóle nie zauważa,  a nawet jeśli zauważa, to po chwili już nie pamięta co i kiedy publikowałaś ostatnio.

Większość czytelników Twojego bloga pojawiło się na nim raz i później zapomniało o nim po prostu.

Nie wiem czy Ty bywasz na blogach, które lubisz, często, regularnie, czytasz wszystkie artykuły z bloga. Ja tego nie robię, bo po prostu nie mam na to czasu i większość osób tego nie robi. Dlatego Twój newsletter z nowym artykułem na blogu, jest przypomnieniem dla takich osób i jakby pomocą, wskazówką. Ludzie zapisują się na newsletter, żeby być na bieżąco. Jeśli podoba mi się jakiś blog, zapisuję się na newsletter, ponieważ chcę dostać informację o nowym artykule.

Wydaje mi się, że ta osoba pisze fajnie i daje mi dużo wartości i ja nie chcę przegapić następnych artykułów na blogu, a jestem pewna, że bieżączka i codzienność sprawi, że ja na tego bloga nie będę zaglądać codziennie, ani nawet raz w tygodniu. Dlatego zapisuję na taki newsletter i oczekuję wręcz tego, że Ty mnie poinformujesz, że coś nowego się u Ciebie dzieje.

Dlatego nie obawiaj się, po pierwsze, tego że promujesz się za często, że możesz być nachalna w swojej promocji, bo o to chodzi w promocji, żeby przede wszystkim się pokazać, żeby się przypomnieć, żeby mieć kontakt ze swoimi czytelnikami, czy osobami, które polubiły Twojego fanpage.

Kolejnym aspektem jest to, żeby klient w ogóle kupił od Ciebie jakiś produkt, żeby został Twoim klientem, potrzebuje kilku punktów styku z Twoją firmą, to znaczy on potrzebuje takiej ekspozycji na Ciebie, na Twoje produkty, na Twoją markę, na Twoją osobę, czasami. Punktów styku z Twoją firmą musi być siedem, ktoś to kiedyś policzył, nie wiem w jaki sposób, natomiast, ktoś kiedyś ustalił, że siedem punktów styku z daną firmą sprawia to, że klient jest gotowy, by dokonać jakiegoś zakupu.

Jeśli Twój klient pojawi się na Twoim blogu albo fanpage raz, jeśli dostanie od Ciebie newsletter, dwa razy do roku, to potrzebujesz strasznie dużo czasu i nie wiadomo czy w ogóle, uda Ci się doprowadzić do tego, żeby on został Twoim klientem, ponieważ zanim spotka się z Twoją firmą te siedem razy, to on już dawno zdąży zapomnieć kim Ty jesteś, co robisz i ewentualnie zdąży kupić u konkurencji. Tak, że nie obawiaj się tego , że będziesz nachalna, ponieważ klienci nie pamiętają często o tym, nie pamiętają o Tobie. Pamiętaj o tym, że Twoja firma jest najważniejsza dla Ciebie, a nie dla Twoich klientów i to, że Ty im pomagasz jest fajne, ale to jest tylko jakiś wycinek ich życia i nie będą tak zaangażowani w Twoją firmę i w to co Ty robisz na swoim fanpage, czy w newslettera, którego Ty wysyłasz, jak Ty. I oni przede wszystkim nie mają czasu na to, żeby się tym zajmować, żeby się tym interesować i, żeby pamiętać wszystko to, co Ty u siebie na fanpage, czy na blogu robisz. Dlatego nie martw się, jeśli wydaje Ci się, że Twoje posty na fanpage pojawiają się zbyt często i jeśli wydaje Ci się , że newslettery wysyłasz za często do swoich subskrybentów. Pomyśl o tym, że z Twojego newslettera w każdym momencie można się wypisać i jeśli komuś nie odpowiada częstość wysyłanych przez Ciebie newsletterów i emaili, jeśli komuś nie odpowiada Twój styl, Twoja osoba czy Twój sposób promocji, ponieważ Twój sposób promocji jest czymś, co sama wybierasz dla siebie. To nie jest tak, że ktoś Ci powie, że Ty musisz wysyłać kilkanaście emaili tygodniowo i Ty robisz , ponieważ masz jakiś przymus. Ty chcesz i Ty sama sobie ustalasz jaki styl, jaka forma jest najlepsza dla Ciebie, ponieważ to jest Twój biznes i tak naprawdę Ty możesz się uczyć i wzorować na innych. Możesz czerpać wzorce od tych, którzy się lepiej na tym znają. Natomiast to Ty decydujesz jak często wysyłasz newslettery i to Ty decydujesz o tym, w jaki sposób Ty chcesz się promować. Jeśli Ty chcesz na swoim fanpage wrzucać posty sześć razy dziennie i osoby, które Twojego fanpage polubiły, akceptują Ciebie i Twoją formę promocji, która jest jakby elementem Twojego biznesu, Twoi fani powinni akceptować to, w jaki sposób prowadzisz swoją firmę. Nie powinnaś mieć żadnych wyrzutów sumienia, czy żadnych obaw odnośnie tego. Jeśli komuś się nie podoba, wypisze się z newlettera.

To nie jest tak, że zapisując się na newletter, Ty podpisujesz pakt własną krwią. Możesz w każdej chwili kliknąć i odsubskrybować się z dowolnego newslettera. I tutaj, bardzo ważnym aspektem, jeśli chodzi o taką promocję jest fakt, że Ty obawiasz się promować z jakiegoś powodu. Ty sobie wyobrażasz wszystkie czarne scenariusze, które mogą się zdarzyć, jeśli Ty będziesz zbyt natrętnie promowała swoją firmę. Jakie to mogą być scenariusze? Ktoś będzie zniesmaczony tym, że nachalnie się promujesz, albo ktoś inny będzie miał dosyć Twoich postów na fanpage, albo komuś nie będzie się podobało, że wszędzie widzi Twoje reklamy, albo ktoś nie będzie zadowolony z tego, że dostaje dużo emaili, albo ktoś sobie pomyśli, że jesteś pazerna chcesz mu coś sprzedać. Jeśli prowadzisz biznes, pamiętaj nigdy nikomu niczego nie sprzedawaj, bo to jest oznaką pazerności. Oczywiście żartuję i mówię to specjalnie w taki sposób, żebyś zdała sobie sprawę z tego jakie to jest śmieszne. Prowadzisz firmę, a boisz się sprzedawać. Prowadzisz firmę, a nie wiesz czy nie promujesz się zbyt nachalnie. To jest Twoja firma, to nie jest coś na co ktoś daje Ci pozwolenie, bądź nie daje Ci pozwolenia. Jeśli Twoim fanom, lub czytelnikom nie podoba się to co robisz, nie mają obowiązku obserwować Ciebie ani na facebooku, ani na instagramie, ani nigdzie indziej. Nie muszą wracać na Twojego bloga. To jest Twoje miejsce w sieci i to jest Twoje podwórko, na którym Ty sama decydujesz o tym, co i w jaki sposób robisz. Kolejnym takim aspektem jest fakt, że w ogóle 90% tego, co Ty sobie wyobrażasz, że może się stać, jak Ty będziesz siebie promowała, albo jak będziesz wysyłała newsletter do swoich czytelników, ponieważ email, którego dostałam od Eli dotyczył właśnie obawy przed tym, jak to będzie, jak ona wyśle swój pierwszy newletter. Ja pamiętam, jak wysyłałam mój pierwszy newsletter, to chwilę później płakałam ze złości. A dlaczego, ponieważ chwilę później, kilka osób się z niego wypisało. I to było tak, że ja byłam wtedy bardzo emocjonalnie związana z tym newsletterem. Mimo, że ja wiedziałam w teorii, że jeśli ktoś się wypisuje z newslettera, to jest bardzo dobrze, bo ja dzięki temu nie będę tracić pieniędzy na przekazywanie moich treści tej osobie.

Nie będę niepotrzebnie docierać do osób, które nie chcą słuchać tego co mam do przekazania. Ja wiedziałam, że to jest na plus, natomiast wiedziałam to w sensie teoretycznym. Bardzo ważne jest to, żebyś Ty wysłała kilka tych newsletterów. Żeby wypisało się tych kilka osób. Żebyś doświadczyła tego na własnej skórze. Żebyś zobaczyła jak to jest, kiedy klient Ci mówi nie, nie chcę więcej od Ciebie emaili, nie chcę Cię więcej słuchać, nie chcę Cię więcej oglądać, nie podoba mi się po prostu to, w jaki sposób się promujesz. I dopiero, kiedy doświadczysz tego na własnej skórze, masz okazję nauczyć się oddzielania biznesu od siebie samej. To znaczy, oczywiście nigdy nie oddzielisz biznesu od siebie samej, ale nie traktuj tego, że jeśli ktoś nie chce przeczytać Twojego emaila, Twojego newslettera, jako osobistej porażki.

Nie jest tak, że ta osoba odrzuca Ciebie jako człowieka.

Ta osoba, po prostu nie jest na takim etapie, albo nie jest tą osobą, która chce tego i interesuje ją to, co Ty masz jej do przekazania. I to nie ma nic wspólnego z Tobą, jaka Ty jesteś. Kobiety właśnie, często traktują takie odrzucenia biznesowe jako osobiste porażki. I pamiętaj, że 90% tego, co Ty sobie wyobrażasz, to nigdy tak naprawdę się nie wydarzy. 90 % tych czarnych scenariuszy, to są tylko historie, które Ty układasz w swojej głowie. Życie pisze swoje własne scenariusze i zazwyczaj nie są one tak tragiczne, jakie Ty sobie w głowie wyobrażasz. Gdyby takie były, to świat byłby znacznie gorszym miejscem, niż jest w rzeczywistości. Dlatego zachęcam Cię do tego, żebyś zaakceptowała to, że znajdą się tacy, którym Twoja promocja się nie spodoba i żebyś nauczyła się z tego cieszyć, bo to jest też bardzo ważne i bardzo potrzebne. I na koniec chciałam Ci jeszcze powiedzieć, że nie możesz całkiem pozbyć się strachu przed promowaniem siebie i przed odrzuceniem przez potencjalnych klientów, ale możesz sama zdecydować na ile ten strach na Ciebie wpływa. To znaczy, na ile on decyduje o tym, czy Ty promujesz się jak należy i czy Ty osiągasz takie efekty jakie byś chciała osiągnąć. I moim zdaniem jedynym skutecznym sposobem, żeby walczyć z tym strachem przed promowaniem się, jest działanie. To znaczy, musisz wysłać kilka emaili, musisz doświadczyć tego, że ludzie się wypisują z Twojego newslettera, musisz się do tego przyzwyczaić i w pewnym momencie zacznie to po Tobie spływać. I w tym momencie zauważysz, że to jest nawet dobre dla Ciebie. Dlatego zachęcam Cię do tego, żebyś miała świadomość, że chociaż boisz się tego, musisz to robić. Co więcej, masz prawo to robić, a nawet masz obowiązek to robić jeśli masz dobry produkt, który pomaga Twoim klientom rozwiązać jakiś problem. Twoim obowiązkiem jest docieranie do nich i informowanie ich o tym i skłonienie ich do tego, żeby skorzystali z Twojej oferty. Jeśli Ty zmieniasz życie ludzi na lepsze w jakiś sposób, jeśli rozwiązujesz czyjeś problemy, to Twój klient najczęściej nie wie o tym. Ty mu musisz powiedzieć o tym i to jest Twoje zadanie, nie tylko tworzenie tego produktu i tylko świadczenie usługi. Jeśli prowadzisz swój biznes, musisz się promować, bo to jest część Twojego biznesu i Twoja funkcja. Twoja rola w tym wszystkim. Chciałabym właśnie, żebyś na promocję popatrzyła z takiej perspektywy, korzyści Twojego klienta. To znaczy z perspektywy tego, że jeśli Ty się promujesz, jeśli Twój klient się o Tobie dowie, Ty masz możliwość mu pomóc. Jeśli boisz się mówić o tym, co fajnego możesz zrobić dla ludzi, to zabierasz im szansę na to, żeby zmieniać też ich życie na lepsze. Taką dodatkową wskazówką, która pomoże Ci w tym, abyś promowała się bez strachu, jest to, żebyś uczyła się jak to robić właściwie. Kiedy będziesz wiedziała jak to zrobić, kiedy będziesz miała strategię, będzie Ci znacznie łatwiej. Będziesz skupiała się na wykonaniu zadania, zamiast na tym, czy się boisz i czego się boisz. Jeśli masz możliwość, zachęcam Cię do tego, żebyś uczyła się i poszerzała swoją wiedzę.

BIZNES KOBIECYM OKIEM GRUPA

szczesliwawbiznesie

View all posts

6 komentarzy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Nie będę oryginalna …. To był również mój pierwszy podcast…. Nie wiem czemu się bałam tej formy „nauki” … Dagna masz świetny głos, dykcję i nie przynudzasz… Chce się Ciebie słuchać…. Zabrać do samochodu. Mnie interesował by temat jak dotrzeć do odpowiedniej grupy docelowej w swoim biznesie

  • Mam podobne zdanie co moja poprzedniczka. Krótko i na temat, no i masz przyjemny głos do słuchania. Z chęcią wysłucham innych podcastów. A co powiesz na temat podcastu o sprawdzaniu rynku, jakie są metody zobaczenia czy mój produkt jest czymś interesującym?

  • Pierwszy podcast, jakiego wysłuchałam w swoim życiu! 🙂 I nie żałuję! Krótko, rzeczowo, przekonująco. I muszę przyznać, że głos hipnotyzuje 🙂 Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki.

    • Wow Kasiu dziękuję! Przyznam, że z niepokojem otwierałam maila z powiadomieniem o komentarzu 🙂 Obawiałam się trochę, jak odbierzecie ten odcinek, bo był nagrywany w dość „bojowych” warunkach – przeziębiona, przemęczona i z zasmarkanym dzieckiem kręcącym się pod stołem. A do słuchania podcastów gorąco Cię zachęcam, bo to świetna forma dowiadywania się nowych rzeczy.

NIE BĄDŹ TAKA! POLUB MNIE!

zBLOGowani.pl

content marketing dla firmy