Pomysł rozmawiania o biznesie ze wspaniałymi kobietami powstał spontanicznie, ale spotkał się z ogromnym odzewem równie szybko, jak wykiełkował. Bo uczenie się i czerpanie inspiracji od tych, które z powodzeniem prowadzą swoje biznesy to świetny sposób na rozwijanie się i poszerzanie swoich biznesowych horyzontów.

Pozwala nie tylko spojrzeć na prowadzenie firmy jako na coś, co jest możliwe i osiągalne dla wielu kobiet, ale także daje szanse poznania ciekawych sposobów, które te kobiety wykorzystują na codzień, żeby rozwijać swoje firmy.

Zapraszam na kolejny wywiad z serii „szczęśliwe rozmowy o biznesie” z Alicją Baranek, która pomaga nam dbać o zdrowie psychiczne.

wywiad kobieta w biznesie

 

Jak długo prowadzisz firmę i jak się zaczęła Twoja przygoda z biznesem?

 

Założyłam firmę 7 lat temu. Miałam wtedy 25 lat.

Impulsem był staż w Górniku Zabrze, w czasie którego dostałam od ówczesnego Zarządu pełną swobodę działania.

Wymyśliłam i zorganizowałam projekt Viki Górnik – internetowej encyklopedii klubu.

Włączyłam w to grupę wolontariuszy, którzy po moim odejściu kontynuowali projekt.

Pomyślałam, że swoboda i praca nad własnym celem odpowiada mi o wiele bardziej niż praca najemna.

Jako, że nie miałam żadnego doświadczenia w biznesie wystartowałam z franczyzą Intelektualnie.pl – uczyłam dzieci, młodzież i dorosłych szybkiego czytania, mnemotechnik i kreatywnego notowania.

Bardzo mi się to przydało również w późniejszej pracy terapeuty, gdzie sprawne pochłanianie opasłych książek branżowych jest warunkiem sine kwa non tego zawodu.

Osobom, które chciałyby założyć działalność, ale nie mają sprawdzonego modelu biznesowego polecam taki początek.

Dla mnie franczyza okazała się strzałem w dziesiątkę na start, bo nauczyłam się bezpośredniego marketingu i wielu innych przydatnych „trików”, na których opierał się ten model biznesu.

Mogłam przez długi czas prowadzić działalność przy minimalnych kosztach.

Oczywiście po paru latach poszłam własną drogą.

Ze szkoleń do coachingu, a z niego do psychoterapii.

 

 

Czym się zajmuje Twoja firma?

 

Moja firma zajmuje się zdrowiem psychicznym, najogólniej rzecz ujmując.

Jako terapeutka poznawczo-behawioralna pomagam ludziom uwolnić się od lęków, znaleźć rozwiązania bieżących kryzysów, czasem zaakceptować sytuację, której nie sposób zmienić, albo wzmocnić własną odporność psychiczną.

Wykorzystuję metody tzw. cbt „trzeciej fali”.

Są to techniki terapii depresji i zaburzeń osobowości o największej skuteczności, potwierdzonej wieloma badaniami klinicznymi.

Jest to m.in Mindfulness czyli trening uważności w terapii depresji oraz Dialektyczna Terapia Behawioralna (DBT) w pracy z zburzeniami osobowości.

Jeśli ktoś zauważa u siebie długotrwałe, często trwające od dzieciństwa problemy, np. ze złością albo przez lata ma podobne trudności w związkach intymnych DBT może być dla niego odpowiedzią.

Z jednej strony to okazja do głębokiego przyjrzenia się własnym emocjom, myślom i reakcjom, z drugiej trening konkretnych, życiowych umiejętności.

Oprócz terapii indywidualnej prowadzimy też wspólnie z zespołem warsztaty dla kobiet, nastolatków i dzieci.

 

Opowiedz nam trochę o…

 

O zaburzeniach osobowości.

Co to takiego?

Zaburzenia osobowości brzmią nieco groźnie, ale to nie to samo co choroba psychiczna.

W dawnej klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych wydanej przez APA (American Psychiatric Assotiation) są one określane jako tzw. druga oś (pierwsza to choroby psychiczne, jak np. depresja, czy zaburzenia lękowe).

Definiuje się je jako utrwalone, sztywne cechy charakteru, sposoby reagowania, wchodzenia w relacje z innymi, często problematyczne i bolesne dla otoczenia lub samej osoby.

Jeśli np. ktoś przez całe swoje życie funkcjonuje w dużej zależności od otoczenia (rodziców, partnera), trudno mu samodzielnie podejmować decyzje i czuje się bardzo niepewnie bez asysty zaufanych osób możemy mieć do czynienia z tzw. osobowością zależną.

Jeśli ktoś co do zasady unika jakichkolwiek wyzwań, ludzi, próbowania nowych rzeczy, prowadzi samotnicze życie, choć nie jest mu z tym dobrze – być może ma osobowość unikającą.

Jeżeli natomiast ktoś cyklicznie przeżywa duże problemy emocjonalne, ma niestabilne relacje, trudności z kontrolą złości, poczucie pustki może mieć tzw. osobowość chwiejną emocjonalne (borderline).

Oczywiście diagnoza jest złożonym procesem i nie wystarczy utożsamić się z którąś z tych cech, żeby uznać, że ma się zaburzoną osobowość.

Dane empiryczne wskazują jednak, że ok. 60 % osób korzystających z psychoterapii ma zaburzenia osobowości oprócz „standardowych”, łatwiej zauważalnych problemów, jak depresja czy lęk, z którym się zgaszają.

Kiedyś uważano, że zaburzenia osobowości są nieuleczalne, a terapia dotkniętych nimi osób – skazana na niepowodzenie.

Dziś wiadomo, że to nie prawda.

Faktycznie „standardowe” protokoły leczenia zwykle zawodzą w tych przypadkach.

Dialektyczna Terapia Behawioralna będąca terapią cbt tzw. trzeciej fali, stworzona przez Marshę Linehann jest odpowiedzią na tego typu problemy, szczególnie osobowość borderline.

Badania empiryczne pokazują, że to obecnie najskuteczniejsza metoda leczenia depresji, lęków i uzależnień współwystępujących z borderline oraz najskuteczniejsza metoda leczenia tego własnie zaburzenia w porównaniu z psychoterapią w innych nurtach (jak np. terapia psychodynamiczna).

Towarzystwo DBT w Polsce, do którego należę ma na celu m.in walkę ze stygmatyzacją takich osób.

Jeśli więc dostrzegacie w swoim otoczeniu osoby z podobnymi, trwałymi trudnościami w relacjach lub w samoregulacji przekażcie im, że jest dla nich nadzieja na zmianę.

 

Jak zdobywasz klientów? Co najlepiej działa w przypadku Twojego biznesu?

 

Obecnie jestem w tej komfortowej sytuacji, że nie muszę zabiegać o klientów.

Osobiste polecenia i opinie o mojej pracy powodują, że pacjenci sami się do mnie zgłaszają, a ja jestem na etapie dostosowywania mojego grafiku pracy w gabinecie do godzin pracy przedszkola, abym jak najwięcej czasu mogła spędzać ze swoimi dziećmi.

Pacjentów przysyłają do mnie także niektórzy, świadomi psychiatrzy, którzy wiedzą, że cbt może w wielu wypadkach zastąpić przyjmowanie leków.

Jednak w początkach mojej działalności robiłam na prawdę duuuużo bezpośredniego marketingu, szczególnie, gdy prowadziłam otwarte szkolenia z szybkiego czytania.

Prowadziłam na przykład dziesiątki, lub setki godzin darmowych lekcji szybkiego czytania w szkołach, po to, by zebrać małą grupkę uczniów na szkolenie.

Musze przyznać, że przez dłuższy czas wcale nie widziałam przełożenia ilości czasu inwestowanego w marketing na dochody.

Korzystałam też z Grupona, co także było na granicy opłacalności, ale pozwoliło mi poszerzyć liczbę osób, które mnie poznały.

Tak zgłosiła się do mnie osoba pracująca w ING i dzięki umiejętnej promocji (próbkom szkoleń) zdobyłam jako klienta duży bank.

Prowadziłam także darmowe lekcje w największym na Śląsku Empiku w Silesii.

W czasie jednej z nich przypadkiem poznałam Członka Zarządu jednej z ogromnych korporacji ArcelorMittal Steel (m.in Huta Katowice) i przez kilka lat współpracowałam z tą firmą jako trener i coach.

Każdy biznes jest inny i nie wiem jak zaczęłabym dziś, ale uważam, że mimo, iż Internet stał się dla wielu przedsiębiorców dominującym, jeśli nie jedynym medium pozyskiwania klientów to należy docenić również bezpośredni, osobisty kontakt.

Ja w ten sposób zawarłam najważniejsze relacje biznesowe.

Mam czasem wrażenie, że moja aktualna sytuacja z klientami, to swoista „nagroda” za włożony lata temu czas i wysiłek.

 

Jakie sposoby promocji kompletnie się w Twojej firmie nie sprawdzają?

 

Cóż, w przypadku biznesu, w którym najważniejsza jest relacja, a „produktu” nie można pokazać na zdjęciu w galerii nie sprawdzają się żadne bezosobowe formy kontaktu.

Kilogramy ulotek, które kiedyś wydrukowałam nie przyniosły mi chyba ani jednego klienta.

Nie wyobrażam też sobie, żeby ktoś przyszedł właśnie do mnie lub do mojego ośrodka tylko na podstawie kolorowej reklamy w gazecie czy na bilbordzie.

 

Co było dla Ciebie dotąd największym biznesowym wyzwaniem i jak sobie z nim poradziłaś?

 

To było chyba bardziej wyzwanie ambicjonalne, ale przypomniała mi się pewna historia.

Na samym początku działalności, jako młoda dziewczyna prowadziłam cykl szkoleń z szybkiego czytania dla Pewnego Dużego (męskiego) Zakonu w Krakowie.

Oprócz mnie wszyscy prowadzący byli starszymi ode mnie o co najmniej 20 lat mężczyznami.

Choć wszystko odbyło się w poprawnej, w nawet sympatycznej atmosferze wspominam to jako zderzenie z seksistowskim stereotypem: „czegóż może mnie nauczyć kobieta i to w dodatku młodsza”?

Nie twierdzę wcale, że dotyczyło to większości zakonników.

Wielu z nich to przemili, oczytani, mądrzy ludzie. Być może był to margines.

Przypominam sobie jednak, że zderzenie z tym światem w momencie, gdy nie byłam jeszcze pewna roli eksperta w swojej materii było dla mnie nie lada wyzwaniem.

Wyzwaniem wydolnościowo-papierologicznym była realizacja pewnego przetargu dla Technoparku.

Musiałam przeprowadzić 16 szkoleń dla 16 firm w różnych miastach Polski oraz opisać wszystko w obszernych raportach w czasie krótszym niż miesiąc.

Moja starsza córka miała wtedy 8 miesięcy. Zostawała z moim mężem lub mamą. Gdy wracałam do domu często już spała.

Obiecałam sobie wtedy, że już nigdy, za ŻADNE PIENIĄDZE nie wpędzę się w coś takiego.

Co prawda zarobiłam wtedy na własne wesele, ale uznałam, że nic nie jest warte okradania mnie z czasu spędzonego z rodziną.

Potem były wyzwania organizacyjne, jak przeprowadzenie remontu lokalu.

Początkowo byłam tym przerażona, bo zupełnie nie znałam się na budownictwie.

Pamiętam jak jeździłam po sklepach budowlanych z kartką z określeniami, których nie rozumiałam.

Chylę kapelusz przed pracownikami tych miejsc, którzy starali domyślić się tego czego potrzebuję tak, bym nie poczuła się jak idiotka.

Sądzę, że remont byłby niepomiernie trudniejszy, gdyby nie ogromna praktyczna pomoc mojego męża.

Dobrze, jeśli ma się zaplecze, które daje wsparcie w momentach większych i mniejszych wyzwań.

 

Jakie jest Twoje ulubione narzędzie/ książka/podcast, który pomaga Ci w pracy/biznesie?

 

Nie jestem wielką zwolenniczką książek i tzw. mówców motywacyjnych.

Na mnie osobiście nigdy to nie działało.

Prywatnie mam bardzo polemiczno-przekorną naturę.

Poza krótkotrwałą fascynacją Tonym Robinsem większość tego typu publikacji wydawała mi się naiwna.

Odrzucam więc niemal z definicji wszystkie poradniki typu „Jak być szczęśliwym”.

Jest jedna wiele mądrych książek terapeutycznych z których na co dzień korzystam i bez których nie wyobrażam sobie pracy.

Niektóre z nich polecam swoim pacjentom.

To Mercedesy wśród poradników 😉

Np. „Program zmiany sposobu życia” Jeffreya Younga – zawiera konkretne przebadane testy i ćwiczenia zmieniające dysfunkcjonalne schematy, wyniesione z dzieciństwa.

Albo „Przezwyciężanie niskiego poczucia własnej wartości” Melany Fennel – to pozycja, którą powinien przeczytać każdy, kto zmaga się z niską samooceną.

Dla depresji – „Umysł ponad Nastrojem”, a dla lęku „Lekarstwo na Zmartwienia” wybitnego terapeuty Roberta Leahy.

Mnie osobiście najbardziej w życiu pomaga dialektyczne podejście Marshy Linehann, gdzie nie ma jednoznacznych odpowiedzi, i które pokazuje, że w każdym konflikcie i problemie zamiast stawiać tezy i antytezy można poszukać syntezy.

Przydaje się zwłaszcza w konfliktach małżeńskich, gdzie łatwo wpaść w pułapkę forsowania własnych racji.

Dwa zdania, które napisała definiują moje podejście do terapii, biznesu, dzieci i życia w ogóle:

1. Każdy stara się najlepiej jak potrafi w danym momencie. (ze względu na okoliczności, poziom umiejętności itp.)

2. Każdy chce poprawy swojego stanu.

3. Każdy musi starać się jeszcze bardziej, jeśli chce coś zmienić (co nie stoi w sprzeczności z pkt.1)

 

Co sprawia Ci największą radość w biznesie?

 

Po pierwsze – niezależność czasowa (pracuję wtedy, kiedy sama sobie zaplanuję) i finansowa.

Po drugie – możliwość kreowania własnego miejsca pracy (obecnie to ośrodek w Gliwicach, który rozwijam), urządzania go tak, by dobrze mi się w nim przebywało, by była to pozytywna, przyjazna przestrzeń.

Po trzecie – osoby, które spotykam, moi pacjenci, którzy dzielą się ze mną swoimi historiami, moi współpracownicy.

Uważam, że mam wielki przywilej pracy w takim charakterze i w taki sposób.

W tajemnicy wyznam, że sądzę, iż mam najciekawszą pracę na świecie.

Tyle w biznesie.

Natomiast w samej terapii najbardziej cenię poczucie sensu, które dają mi widoczne efekty mojej pracy.

Niektórych pacjentów traktuję jak swoje przyszywane dzieci, ekscytuję się ich sukcesami, przywiązuję się.

Rozstania są podobnie trudne jak syndrom opuszczonego gniazda, gdy dzieci wychodzą z domu na swoje.

Z drugiej strony zawsze cieszę się, gdy wiem, że „moje dzieci” potrafią dobrze sobie poradzić i już mnie nie potrzebują.

 

Jaką cechę najbardziej cenisz/podziwiasz u innych?

 

Pracowitość, uczciwość i skrupulatność, czyli cechy definiujące dobrego naukowca.

Jedną z osób, które podziwiałam właśnie za to jest mój promotor Oleg Gorbaniuk – najbardziej pracowity człowiek w całym instytucie Psychologii KUL, istny tytan pracy, w dodatku niesłychanie wydajny (doktorat z ekonomii i psychologii).

Miał taki autorytet, że wstydziłam się przyjść nieprzygotowana na seminarium.

Jednocześnie był pełen ciepła i poczucia humoru.

Chyba właśnie połączenie intelektu i błyskotliwego humoru to zestaw cech, które najbardziej cenię u ludzi i takimi osobami staram się otaczać.

 

Co Cię motywuje do działania, kiedy naprawdę Ci się nie chce?

 

Jak wiele osób, również ja odkładam wiele spraw na bliżej nieokreślone „później”.

Motywuje mnie prawdziwy ostateczny deadline 🙂

Obecnie, gdy zakończyłam formalna edukację, a dalszą sama sobie organizuję rzadko robię coś na co nie mam ochoty, lub co nie sprawia mi przyjemności.

Staram się raczej tak organizować sobie życie, aby wszystkie moje działania, zarówno te związane bezpośrednio z moją pracą terapeutyczną, jak i z promocją były dla mnie sensowne.

To mnie głównie motywuje.

No i po urodzeniu pierwszego dziecka postanowiłam ograniczyć wyjścia z domu wyłącznie do tych, które bezpośrednio lub w niedługiej perspektywie będą dla mnie opłacalne.

To moja zasada Pareto w praktyce.

Staram się też nie pracować z osobami, które mnie samą zniechęcają i odbierają poczucie sensu.

Jeśli widzę, że terapia nie działa i nie ma woli, aby to zmienić proponuję jej zakończenie.

Nie każdemu potrafię pomóc.

Nie mam misji zbawiania świata.

 

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

 

Zawodowo było to prawdopodobnie ukończenie trudnych studiów, uzyskanie akredytacji coachingowej ACC, a następnie certyfikatu terapeuty poznawczo-behawioralnego, co kosztowało mnie 4 lata wysiłku intelektualnego, finansowego i logistycznego.

Wspólnie z kolegą Marcinem Matuszewskim napisałam też książkę o technikach szybkiej nauki pt. „Licencja na Zaliczanie”.

Bardziej niż to wszystko cenię sobie jednak każdy, pojedynczy skutecznie zakończony proces terapeutyczny, który owocuje zmianą jakości życia.

Najbardziej cieszy mnie ten, w których udało się wyleczyć osobę z koszmarów i traum dzieciństwa.

Wiele zależy od relacji, jednak skuteczny jest przed wszystkim sam protokół leczenia.

Ważne, by terapeuta był świadomy co, kiedy robi i dlaczego.

 

Czy prowadzenie biznesu coś w Tobie zmieniło? Jeśli tak, to co?

 

Po pierwsze mam więcej czasu wolnego.

Po drugie czuję się w pewnym zakresie) panią swojego losu, choć to uczucie nigdy mnie nie opuszczało.

Trudno powiedzieć, czy byłabym inną osobą pracując na etacie.

Pewnie tak, ale nigdy się tego nie dowiem, bo nigdy tak nie pracowałam.

Firma to w zasadzie całe moje życie zawodowe więc nie mam porównania, co jest inaczej.

 

Jaką jedną najważniejszą radę dałabyś innym kobietom, które prowadzą swoje firmy?

 

Dotyczy to chyba nie tylko kobiet, ale każdego, kto zakłada firmę:

1. Moje dobry plan, szczególnie na początek. Dobrze jest słuchać uważnie tych, którzy znają się znacznie lepiej od Ciebie.

2. Mierz wysoko, opracuj plan na 5 i 10 lat.

3. Zainwestuj w osobisty marketing, buduj na sobie samej

4. Podpisuj umowy, nawet z własną rodziną.

 

Masz jakiś swój ulubiony cytat/motto?

 

„Jest tylko jeden sposób, żeby zacząć. Zacząć”.

 

A Twoje życie poza biznesem?

 

W domu mam partnera, który mnie wspiera, dwie małe córeczki (4 i 2 latka), chomika i kanarka.

Większość czasu wolnego staram się spędzać z rodziną. Jeździmy na wycieczki rowerowe, latem kajaki, górskie wędrówki.

Gdy uda mi się nikim nie opiekować i mam czas dla siebie ćwiczę jogę, tańczę, śpiewam, czytam, chodzę do filharmonii, teatru, na koncerty jazzowe.

Staram się korzystać z kultury i zaszczepiać to moim dzieciom.

Pochłaniają mnie też dyskusje o polityce, filozofii i szachowe potyczki z mężem.

 

Gdzie można Cię znaleźć? Masz swoje miejsce w sieci?

 

http://www.energiaumyslu.pl

https://www.znanylekarz.pl/alicja-baranek/psycholog-terapeuta-psychoterapeuta/gliwice

https://www.facebook.com/Alicja-Baranek-Gabinet-Psychoterapii-i-Coachingu-Energia-Umys%C5%82u-176630702364138/

 

kobieta biznesu

biznes kobiety wywiad

 

Dziękuję  za podzielenie się swoją biznesową historią!

Życzę mnóstwo szczęścia w życiu i biznesie!

 


Dziękuję, że znalazłaś czas na przeczytanie tego wywiadu. .

Jeśli zechcesz podzielić się swoimi wnioskami w komentarzu, będzie mi bardzo miło.

Nie zapominaj, że dużo ciekawych informacji znajdziesz w grupie na Facebooku, do której Cię serdecznie zapraszam.

Lubisz prezenty?

Kliknij TUTAJ i korzystaj do woli!

Wszystkiego szczęśliwego!


ZAPISZ SIĘ DO SZCZĘŚLIWEGO NEWSLETTERA
WYŚLĘ CI W PREZENCIE PORADNIK
„JAK SZYBKO I TANIO ZDOBYWAĆ KLIENTÓW”
ORAZ „HARMONOGRAM AKTYWNOŚCI W GRUPACH NA FACEBOOKU”